Witam.
To mój pierwszy blog na bloggerze, więc proszę o wyrozumiałość. Dopiero się z nim zapoznaje.
Jest całkowicie inny od oneta, jezu, trafiłam na obcą planetę.
Ale pomalutku, pomalutku wszystko sobie przyswoję.
Natomiast opowiadanie, które tutaj zamieściłam ma na celu przedstawienie historii Syriusza Oriona Blacka moimi oczami. Nic więcej. Jako jedna z wielu próbuje szczęścia w tejże tematyce. Z góry pragnę was uprzedzić, że mam wyjątkowo słomiany zapał i nie wiem, czy to opowiadanie poprowadzę długo.
Jednakże znając moją fascynację Huncwotami, może wytrzymam tu dłużej niż na innych blogach.
No, pozostaje pomarzyć.
Mam nadzieje, że prolog się wam spodoba. Wiem, że jest w swej prostocie niemal beznadziejny.
Proszę o krytykę, bezlitosne wbijanie mnie w asfalt i wytykanie wszelakich błędów.
Nie mam żadnej bety, przynajmniej chwilowo.
No i to by było na tyle.
Enjoy.
Starożytny może i jest,
jednak o szlachetności mógłbym podyskutować.
Nigdy, ale to
nigdy, nie wykazali się chodź odrobiną
szlachetności.
Byli opętani
nienawiścią, zaciemnieni niczym stado ciem, lecących w stronę światła.
Wszystko co złe,
wychodziło spod ich różdżki.
Jak śmiem zaburzać tą
idealnie wykreowaną, fałszywą wizję pytacie?
Co ja mogę o tym
wiedzieć?
Otóż wychowałem się w
ich domu.
Spędziłem tam całe
długie, ciągnące się w nieskończoność jedenaście lat.
Byłem świadkiem
wszystkiego, co działo się wśród tamtych ścian.
Nazywam się Syriusz
Orion Black i należę do tej zgrai wariatów.
Jestem czarną owcą w
rodzinie Blacków.
Najczarniejszy z Czarnych, czyż nie, mon Cher? Tak, tak ci właśnie wcześniej mówiłam, zanim jeszcze to tu wstawiłaś.
OdpowiedzUsuńProlog jest... Hm, intrygujący i co sądzę ogólnie o twym pomyśle już mówiłam.
Znam cię, więc i wiem, że bohaterowie Mary Sue przypominać nie będą i też nie zawsze będzie im do śmiechu ;3
No, to czekam kochana i jak możesz to mnie powiadamiaj.
Moja ulubiona paskudo, uwielbiam twój styl pisania, ale mówiłem ci to już, prawda? Kocham cię za to, że nie stworzyłaś miliardowego bloga o samym Potterze. O Syriuszu jeszcze nic nie widziałem (a szkoda).
OdpowiedzUsuńCzekam więc na ciąg dalszy i mam nadzieję, że będzie równie ciekawy, co prolog. ;3
Oh, ah...miała być bowiem ostra krytyka? Trudno w bezlitosny sposób skrytykować, coś tak świetnie się zapowiadającego. Huncwoci, jak ja lubię tamte czasy, ba kocham. *O*
OdpowiedzUsuńCóżem więcej rzec? Już przed jego powstaniem spodziewałam się, że mi się owy bloguś spodoba. W dodatku zachwycający jest obrazek w nagłówku.
Jestem ciekawa pierwszego rozdziału, jak i chciałabym bardziej poznać Twój styl pisania.
Pozostaje mi jedynie czekać, a następnie śledzić losy czarnej owcy rodzinki Blacków. :3
Ehu. Zapowiada się fajnie. Zauważyłam drobny błąd, ale pomijając to, ciekawy styl. Weny.
OdpowiedzUsuńO la la Syriusz *_* Zapowiada się bardzo ciekawie :D Pisz w takim stylu dalej, on naprawdę ma to coś :D
OdpowiedzUsuń